Ewangelia (Mt 12, 14-21)

1. W których obszarach mojego życia czuję się dziś jak „trzcina zgnieciona” lub „knot tlejący” – słaby, poraniony, zmęczony lub wypalony duchowo? Czy potrafię z ufnością przynieść tę moją słabość Jezusowi, wierząc w Jego nieskończoną delikatność, która nie potępia, ale podnosi i uzdrawia?

2. Jezus unika rozgłosu, nie szuka taniej sensacji ani poklasku, a w obliczu wrogości faryzeuszy usuwa się w cień, by dalej wiernie służyć. Jak wygląda moja postawa wobec niezrozumienia, odrzucenia czy krytyki? Czy w mojej codziennej służbie i relacjach szukam własnej chwały i uznania, czy też potrafię kochać i służyć w ukryciu, bez szukania siebie?

3. „W Jego imieniu narody nadzieję pokładać będą”. Gdzie dzisiaj lokuję moją najgłębszą nadzieję na przyszłość? Czy Jezus i Jego Słowo są dla mnie rzeczywistym fundamentem i oparciem, szczególnie wtedy, gdy po ludzku wszystko wydaje się walić i tracić sens?

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *